

Morze spało pod ciemnym szkłem
Wiatr mi splatał sól
z oddechem
Na spróchniałym pokładzie liczyłem dni
I gwiazdy, co gasły nad linią fal
Miałem w kieszeni stary kompas i list
Od matki, co kazał mi wracać wciąż
Lecz morze jak ogień
wołało mnie
W dalekie zatoki, w milczący prąd
Aż pewnej nocy dno pękło jak sen
I blask się podniósł spod czarnych wód
Znalazłem skarb, większy niż strach W skrzyni zamilkłych dawnych lat Złoto i
blask nie ważą nic
Przy tym, że znów umiem żyć Niosłem go przez sztorm i mrok
Jak własne serce pośród wod
Ogromny skarb, a w środku ja
Marynarz, co dom odnalazł
Rubiny drżały jak krople krwi
Perły jak księżyc w otwartej dłoni
Lecz kiedy dotknął mnie poranny chłód
Usłyszałem śmiech z rodzinnych stron Ten skarb nie chciał być więzieniem rąk
Ni koroną dla chciwych głów Był mapą złożoną z tęsknych ran
Co prowadziła mnie prosto w brzeg
Nie wszystko świeci, co daje sens
Nie każdy port jest końcem dróg Najcięższa skrzynia skrywała głos
Że jestem wart powrotu znów
Znalazłem skarb, większy niż strach W skrzyni zamilkłych dawnych lat Złoto i
blask nie ważą nic Przy tym,
że znów umiem żyć Niosłem go przez sztorm i mrok Jak własne
serce pośród wod
Ogromny skarb, a w środku ja
Marynarz, co dom odnalazł
Już cichy brzeg przyjął mój krok
A morze śni w bursztynie fal