

(sighs) Halo?
Słyszysz mnie?
Proszę, odezwij się.
Wiem, co między nami było.
Wiem,
że też to czułeś.
Ale powiedziałam, że za wcześnie,
nie że nic nie czuję.
Jestem tutaj.
Oddychaj ze mną, proszę.
Znowu noc, sufit zna na pamięć każdy strach,
Wciąż pamiętam twoje dłonie,
bliskość, której chciałem tak.
Było napięcie między nami,
czułem ogień, czułaś też,
Potem padło: „To za wcześnie”,
a ja nie umiałem zebrać myśli w jedną rzecz.
Wlałem w siebie kolejną porcję,
żeby uciszyć własny głos,
Dym z THC wypełnił pokój,
lecz nie zabrał tego,
co
Wciąż powraca pod powiekami,
kiedy zamykam oczy znów,
Twoje usta były blisko,
a ja zostałem pośród słów.
Pamiętam twój uśmiech, gdy spojrzałaś prosto na mnie,
Te rumieńce na policzkach,
kiedy stałem przed tobą.
Próbowałaś ukryć spojrezenie, lecz widziałem każdy gest,
W twoich oczach było ciepło,
jakbyś chciała czegoś też.
Czułem napięcie między nami,
twoje oczy mówiły mi,
Że nie tylko ja tej nocy wyobrażałem sobie więcej niż sny.
Więc gdy później powiedziałaś: „Poczekajmy,
to za wcześnie”, Zostałem z tym wszystkim sam,
nie wiedząc, co naprawdę czujesz jeszcze.
Piwo, wódka, pusta szklanka,
jeszcze jedna, potem dwie,
Mówię sobie: „To mi przejdzie”,
ale dobrze nie jest,
nie. THC miesza mi w głowie,
myśli płyną niby dym,
Raz się śmieję, zaraz milknę,
znów nie mogę znaleźć sił.
Nie chcę robić z ciebie winnej,
nie chcę naciskać ani grać,
Tylko trudno zgasić ogień,
kiedy nie wiem, co mam z nim zrobić sam.
Słyszysz mnie? Oddychaj ze mną,
raz i jeszcze jeden raz.
Nie musisz teraz nic rozumieć,
nie udawaj, że jest czas.
Wiem, że moja decyzja zraniła cię jak zimny deszcz,
Ale proszę, zostań ze mną,
nie odchodź w ciemność gdzieś.
Nie mogę cofnąć tych słów,
nie chcę kłamać, że jest inaczej,
Ale twoje życie jest ważne,
nawet jeśli teraz płaczesz.
Czyli czułaś to tak samo?
Czy to tylko była noc?
Czy mam czekać, czy zapomnieć,
jak uciszyć własny głos?
Czułam, ale potrzebuję czasu,
nie chcę składać pustych słów.
Nie odpycham cię, po prostu chcę wybierać świadomie znów.
Nie za szybko, nie na siłę,
pozwól sercu złapać rytm,
Nie chcę zgasić tego ognia,
chcę bezpiecznie przy nim być.
Jeśli między nami iskry,
niech nie zmuszą nas do zmian,
To, że proszę o cierpliwość,
nie oznacza, że cię skreślam.
Topię myśli w alkoholu,
wciągam dym, by uciszyć lęk,
Lecz im bardziej chcę zapomnieć,
tym wyraźniej czuję cię.
Nie chcę łamać twoich granic,
choć tak trudno czekać mi.
Możesz powiedzieć, że ci trudno,
możesz przyznać, że cię boli,
Lecz nie krzywdź siebie za to,
że ja proszę o powoli.
Czarny też jest kolorem,
nawet jeśli gaśnie dzień,
Nie chcę, byś przez moje „później” stracił siebie i swój świat.
Czy te rumieńce coś znaczyły,
czy dopisałem sobie sens?
Wciąż pamiętam, jak patrzyłaś,
kiedy byłem bez koszulki.
To spojrzenie było szczere,
nie udawałam tamtych chwil.
Ale pragnienie nie oznacza,
że gotowa jestem dziś.
Jeśli mamy się zbliżyć,
niech to będzie nasz wybór,
Nie przez presję, nie przez alkohol,
nie przez strach przed pustką w środku.
Nie za szybko, nie na siłę,
pozwól sercu złapać rytm,
Nie chcę zgasić tego ognia,
chcę bezpiecznie przy nim być.
Jeśli między nami iskry,
niech nie zmuszą nas do zmian,
To, że proszę o cierpliwość,
nie oznacza, że cię skreślam.
Odstawię dzisiaj szklankę, spróbuję odłożyć dym,
Nie obiecuję, że od razu łatwo będzie z sobą żyć.
Czyli nie przekreślasz tego,
co poczuliśmy tam? Nie.
Mówię tylko: jeszcze nie.
Chcę sama wybrać czas.
Spróbuję nie uciekać w alkohol i dym.
A ja będę mówić szczerze.
Krok po kroku.
Bez presji.