

Piąta
dwanaście. Paruje szyba. Ktoś z tyłu zasnął.
Ktoś mnie przyzywa. Na dłoni pieczątka.
W kieszeni piach. Telefon świeci.
Nie patrzę na czas. (ahhhh)
Drzwi się zamykają.
Uciekam w głąb.
Mijamy mój przystanek.
Znam każdy blok.
Jeszcze nie wysiadam. Jeszcze nie.
Pod zamkniętą powieką wszystko rusza się. (ha)
Jeszcze... Nie wysiadam.
Jeszcze... Jeszcze nie.
Ten szum.
Ten tłum.
Nie wysiadam. Jeszcze nie.
Puste siedzenie.
Za szybą świt.
Już nikt nie woła.
To tylko rytm.
Słyszę go w szybie.
Słyszę go w drzwiach.
Nawet gdy milknie, dalej go mam.
Jeszcze...
jeden przystanek.
Niech mnie niesie ten szum.
Jeszcze jeden przystanek.
Jeszcze słyszę ten tłum.
Jeszcze nie wysiadam.
Jeszcze nie.
Jeszcze nie wysiadam.
Wszystko rusza się.
Teraz mój przystanek.
Teraz znam ten chłód.
Stawiam nogę na chodniku.
Rytm zostaje u stóp.