

1 sierpnia. Godzina „W”.
Sielce jeszcze oddychają ciszą.
Ale cisza
to tylko wdech przed
wybuchem.
Puste ulice, kurz, napięcie w oczach
Każdy wie, że to nie będzie krótka noc
Butelki w rękach, brak karabinów
Ale więcej odwagi niż strachu w żyłach synów
Czerniakowska
– pierwszy ogień Nie ma planu B,
tylko jeden kierunek „Teraz albo nigdy” – słowa bez echa
Ale każdy tu wie,
że to moment
człowieka
Powstań, Warszawo, nie cofaj się
Z ognia rodzi się siła i sens
Choć broń to cień,
a wróg to mur
My mamy serce
– i to jest nasz mur
Pierwszy strzał, pierwsza krew na dłoniach
Pierwszy wybór: zostać albo konać
Nikt nie pyta “czy warto” dziś
Bo wolność zaczyna się właśnie tu i dziś
Tu rodzi się opór.
Nie z broni.
Z decyzji.