

Kamień pamięta deszcz i
żelazo Nad doliną wstaje ciężki poranek (aaa)
Nie ma tu zwykłej góry Jest księga z popiołu i gliny Każdy
krok niesie imiona Każdy
mur trzyma oddech winy W czterech bramach stał ranek W czterech ranach
płonął maj A człowiek podnosił człowieka Gdy ziemia zabierała kraj
Pierwszy raz milczały drzewa
Drugi raz pękał biały kamień Trzeci raz rzeka niosła listy Czwarty raz
otworzył się świt Nie pytaj,
kto wygrał z nocą
Zapytaj, kto wrócił w nas
Monte Cassino, góro z krwi i maków Nie jesteś końcem,
jesteś znakiem
Gdy świat się łamie pod ciężarem Człowiek podnosi świat
Monte Cassino, kamieniu pamięci Niech każde imię wraca w nas (hej)
Niech klasztor będzie latarnią bez ognia Niech gruz przemówi cicho przez czas
Tam, gdzie historia liczyła rany Ktoś podał wodę,
ktoś podał pas Nie piszę hymnu dla wojny Piszę dla dłoni pośród
strat
Bo nawet w najcięższym błocie Czerwony mak uczył trwać Monte Cassino,
góro z krwi i maków Przez cztery bramy idzie świt Niech pokój
będzie naszym sztandarem Niech pamięć niesie nasz rytm
Podnieś kamień, podnieś brata Podnieś imię z mokrych traw (ooo)
A gdy ucichnie werbel ziemi Zostanie mak i prosty znak
Niech nasze jutro będzie lżejsze Niż kamień niesiony przez czas (aaa)