

{melancholic clean electric guitar arpeggio} {muted,
dark boom-bap rhythm fades in slowly}
Codziennie wchodzę w ten sam szkolny korytarz,
Na twarzach uśmiech, a we mnie ciągły ciężar.
Słyszę: „Jesteś nikim”, „Nigdy ci się nie uda”,
Każde słowo zostawia bliznę,
choć jej nie widać.
Nauczyciel patrzy, jakbym był problemem,
Nie pyta, co się dzieje,
tylko stawia ocenę. Krzyki zamiast wsparcia,
kolejne upokorzenie, Jakby nikt nie widział,
że tracę już nadzieję.
Mówią: „Weź się w garść”,
„Przestań przesadzać”,
A ja od dawna nie wiem,
jak przestać się rozpadać.
{subtle bass drop, drums filter out}
Krzyczę bez dźwięku, choć pęka cały świat,
Udaję, że oddycham, kiedy gaśnie każdy blask.
Niosę w sobie ciężar większy niż mój strach,
Ale gdzieś głęboko tli się jeszcze mały znak.
Że może kiedyś znajdę drogę przez ten mrok,
I ktoś usłyszy wreszcie mój cichy głos.
W domu słyszę tylko: „Nic nie robisz wcale”,
„Jesteś beznadziejny”, „Zawodzisz nas ciągle”.
Pięć godzin nad książkami,
oczy pełne łez, A na sprawdzianie znowu jedynka – i już wiesz...
Nie pytają, ile kosztuje każdy dzień,
Ile razy walczę, żeby nie poddać się.
Problemy w głowie rosną,
odbierają tlen, A ja coraz ciszej wołam: „Czy ktoś słyszy mnie?”
Nie chcę być kolejną historią przemilczaną,
Kolejnym imieniem zapisanym czarną plamą.
Niech ktoś spojrzy głębiej
niż przez pryzmat ocen,
Bo czasem jedno słowo może uratować człowieka.
Krzyczę bez dźwięku, choć pęka cały świat,
Udaję, że oddycham, kiedy gaśnie każdy blask.
Niosę w sobie ciężar większy niż mój strach,
Ale gdzieś głęboko tli się jeszcze mały znak.
Że może kiedyś znajdę drogę przez ten mrok,
I ktoś usłyszy wreszcie mój cichy głos.
Jeśli słyszysz ten
śpiew i czujesz to co ja,
Pamiętaj – nawet w
najciemniejszą noc może przyjść świt.
Nie jesteś tylko oceną,
nie jesteś obelgą. Jesteś człowiekiem,
którego historia wciąż trwa.
{music fades down slowly
to solo acoustic guitar and whispering
voice}