

{short dark cinematic intro,
atmospheric heavy guitar swells,
low cello drone, slow building tension}
Nie wszystko w życiu poszło tak,
jak kiedyś miało iść.
Los kilka razy zgasił świat,
lecz nie zatrzymał dni.
Jedna dłoń nie chce już słuchać,
noga wolniej stawia krok,
ale serce wciąż potrafi ruszyć w drogę mimo burz.
Jeszcze jadę, jeszcze żyję,
jeszcze ogień we mnie trwa.
Choć niejeden most się spalił,
wciąż przede mną nowy świat.
Jeszcze jadę — dzieci przy mnie,
w szybie znika ciężki dzień.
Nie wiem, dokąd droga wiedzie,
ale wiem: nie poddam się.
{anthemic soaring
chorus} Był dom pełen wspólnych planów,
dziś w nim cisza twarda jak mur.
Słowa nieraz mocniej ranią niż najcięższy życia ból.
Ludzie czasem odchodzili, gdy najbardziej trzeba trwać.
Nauczyłem się po każdej burzy samemu z ziemi wstać.
Pięćdziesiąt lat to nie jest koniec,
to początek nowych dróg.
Dzieci zobaczą ojca, który nie ustąpił znów.
Może wolniej, może trudniej,
ale ciągle umiem iść.
Niepełnosprawność nie odbierze tego,
kim naprawdę jestem dziś.
{climax build} {short melodic metal guitar solo,
soaring sustain,
expressive vibrato, fast melodic runs,
heavy rhythm guitars backing}
Jeszcze jadę, jeszcze żyję,
jeszcze głośniej serce gra.
To, co było, mnie nie złamie,
choć zostawi we mnie ślad.
Jeszcze jadę — dzieci przy mnie,
przed nami wschodzący dzień.
Nie wiem, dokąd droga wiedzie,
ale wiem: odnajdę się.
{grand cinematic final chorus} Jeszcze jadę.
Jeszcze jestem. {one
strong sustained final guitar chord and stop completely,
no fade-out, instant silence}